Jak wprowadzic nowego psa do istniejącego stada

Zastanawiacie się często czy możecie przygarnąć kolejnego psiaka do Waszego już istniejącego futrzaka. Przeglądacie strony różnych fundacji, serca Wam mocniej bija nie raz gdy widzicie wspaniałe mordki czekające na miłość i patrzycie na swojego pupila zadając sobie pytanie czy się dogadają. Mamy już jakieś doświadczenia z wprowadzaniem kolejnych członków stada i postanowiliśmy się nim z Wami podzielić.

 

Zapewne pomysł przyprowadzenia psa kolejnego do domu i zostawienie ich z rezydentem samych sobie jest lekkomyślnym pomysłem.

Przyjmowanie założenia ,że psy tworzą same hierarchie w stadzie opartą na twardych zasadach gdzie istnieje Alfa , Beta i Omega oraz ,ze tego trzeba karmić pierwszego ,tego należy głaskać drugiego i nie wolno nam zmieniać tych kolejności bo psy się pogryzą możecie sobie wsadzić w szufladę gdzieś bardzo głęboko.

Gdyby tak było już dawno byśmy zwariowali . Nikt z nas nie zastanawia się czy mogę przytulić yorka gdy corso patrzy na to i odwrotnie. Psowate tworzą struktury społeczne i ich relacje są bardzo płynne zależne od sytuacji . Przykład: Suzi bardzo uległy York w domu i schodzący z drogi Agorze- cane corso ,na spacerach jest prowokatorem gonitw ,podgryzania po łapach i szaleństw a corso w całej rozciągłości na to się zgadza nie robiąc małej krzywdy ani jej nie przeszkadzając w żaden sposób w tych czasami nawet bolesnych dla CC zabawach . W domu razem z miski potrafią jeść i pić ,wymieniając nawet się swoimi przysmakami.

 

Powróćmy jednak do tematu. Podjęliście decyzję. Wybraliście nowego członka rodziny. Jedziecie po niego/nią . Przywozicie i ...i miało być tak pięknie a ..a no właśnie.

Musicie zdawać sobie sprawę ,że wprowadzenie nowego psa do stada i brak ingerencji w relacje zwierząt to loteria – jeśli mamcie przyjaznego psa, a i drugi będzie bardziej łagodny niż skłonny do bójek, relacje faktycznie mają szanse ułożyć się dobrze. Ale wcale nie musi pójść tak gładko. Jeśli natomiast będziecie oczekiwać, że bójki i fruwające kłaki doprowadzą w końcu do ustalenia pewnej hierarchii, narazicie Wasze zwierzaki na wielki stres. Zazwyczaj psy w końcu jakoś się akceptują, ale nie zawsze i często spotykamy się właśnie z takimi apelami o pomoc bo jesteście zmuszeni oddać jednego z psiaków gdyż tak bardzo już się nienawidzą ,że nie ma szans by dalej razem funkcjonowały pod jednym dachem bez szkód na zdrowiu.

Wielu takim sytuacjom można zapobiec właśnie na samym początku i większość sukcesu leży właśnie w Waszych rękach.

Jak to zrobić by zwiększyć szanse ,że Wasze psy zaakceptują się i zaczną tworzyć zgodne stado ? Już podpowiadamy na przykładzie Agory i Suzi.

Obie poznały się w wieku 4 lat. Obie od pierwszej chwili chciały rzucić się na siebie. Sukcesem i doskonałym pomysłem ,który pomógł je scalić w stado i poczuły się w swym towarzystwie były WSPÓLNE DŁUGIE SPACERY NA NEUTRALNYM GRUNCIE.

Tak Kochani ..to bardzo prosta metoda ,która niemal zawsze jest niezawodna i skuteczna :)

 

Zatem bierzemy psy na smycze i w teren pamiętając o prostych zasadach :

1. Zapoznanie się psów odbywa się na neutralnym terenie. Zwykle to nie jest od razu puszczenie psów do wąchania sobie zadków – najpierw idą równolegle, znaczą teren i wzajemnie te znaczenia wąchają, dopiero potem dochodzi do interakcji.

2. Nowego psa wprowadzam do stada po długim spacerze, do mieszkania czy na nasz teren nowy wchodzi jako pierwszy, żeby nie było sytuacji, że rezydent poczuje, że jest u siebie i musi wchodzącego za nim intruza pogonić.

3. Zabezpieczam jak najwięcej punktów zapalnych: z podłogi znikają gryzaki, zabawki, smakołyki, wydaję jedzenie o określonych porach i chowam po posiłku – miska z jedzeniem nigdy nie stoi pełna i dostępna przez cały czas. Woda oczywiście tak, bo większość psów jej nie broni, ale trzeba mieć na względzie, że niektóre psy pilnują nawet miski z wodą, dlatego musicie to zaobserwować.

4. Wszystkie psy muszą mieć swoje miejsce, do którego inny pies nie powinien podchodzić. Jeśli któryś z psów jest u siebie i denerwuje się, że ten drugi podchodzi – warczy czy nawet wyskakuje z zębami – to nie ingerujemy.

5. Wszelkie inne bójki i kłótnie przerywam bezwzględnie – nie czekamy, aż psy sobie ustalą same, kto dominuje. Pamiętam docieranie się Agory i Suzi: gdyby nie nasze ingerencje, obie suczki mogłyby się znienawidzić na dobre. Po ostrym przerwaniu bójki robimy krótkie posłuszeństwo – siad, waruj, siad, łapa, obrót, siad, zostań i tak do znudzenia niemal. Psy wtedy zapominają, o co była ta bójka i nie wracają do urazy.

6. Szczególnie w początkowym okresie dbamy o to, żeby psy były wybiegane, miały interesujące i męczące spacery, po których w domu tylko śpią. Najlepiej, jeśli razem mogą eksplorować nowe tereny, poznawać nowe psy i ludzi. Scala to je jako stado, poza tym odciąga uwagę rezydenta od tego, że „jest ze mną ten nowy pies” i zwyczajnie buduje pozytywne skojarzenie – spacer z tym nowym równa się fajna zabawa. A zmęczone i śpiące w domu psy mają mniej okazji do spięć.

7. Uważamy na momenty ekscytacji. Do bójek dochodzi najczęściej nie wtedy, gdy jeden pies czegoś broni (drugi zwykle wtedy odpuszcza), ale gdy oba psy są czymś podniecone: wyjściem na spacer, ganianiem za właścicielem, zabawą ze sobą. Psy łatwo poddają się emocjom i łatwo przechodzą z radosnego podniecenia do zdenerwowania. Warto więc od początku uczyć psy, że na spacer czekają w pozycji waruj-zostań oraz zawiesić szaleńcze ganianki dookoła kanapy z naszym pierwowziętym psem do momentu, aż poznamy psie relacje i reakcję każdego na taką ekscytację.

8. Nie zniechęcamy się trudnymi początkami. Są psy, które budują dobre relacje od razu – od pierwszej chwili kochają się i są nierozłączne. Ale większość wymaga czasu, a zwykle… Dużo czasu. W moim stadzie do utrwalenia pozytywnych skojarzeń i początkowej akceptacji nowego psa doszło po miesiącu. Pierwsza zabawa ich wspólna i gonitwa wypełniona wzajemną radością sprawiła mi ogromna radość,chyba większą nawet niż im ;) . Stado w nowym składzie było scalone i faktycznie uznawało siebie za rodzinę tak po 3 ..może 4 miesiącach. Ale do tego momentu, w którym jest teraz – gdy czekają na siebie nawzajem, są bardzo zgrane i praktycznie nigdy się nie kłócą – doszły po 2 latach docierania się. Trudno mi nawet uchwycić ten moment ,gdy się dogadały tak na dobre. Pewnie codzienne długie spacery i częste działanie wielu stymulujących na umysł bodźców (wypady w nowe miejsca, poznawanie różnych psów i ludzi,cotygodniowe wyjazdy poza miasto na działkę i spacery po polach) scaliło stado na dobre.

 

 

Posumowując

Wydaje nam się, że taki plan działania nie jest ani trudny do realizacji ani szczególnie zaskakujący. Penie nie raz czytaliście o takich metodach i słyszeliście nie jeden raz podobne historie.

Jeśli mamy dobre relacje z naszym psem czy psami, kontrolujemy go/je za pomocą komend i poświęcimy trochę czasu na dobre zapoznanie z nowym pupilem i będziemy uważać na wymienione punkty zapalne, nie powinniśmy mieć problemu z dogadaniem się psów w stadzie.

Natomiast sytuacja, gdy nasz pies rzuca się na drugiego, bo chcemy tamtego pogłaskać, jest nie do przyjęcia – i nie można tu zasłaniać się tym, że rezydent to „alfa”, a nowy to „beta”. Raczej oznacza to, że nasz pies traktuje nas jak zasób, który należy bronić przed intruzem, a to już wskazuje na pewne kłopoty z relacją opiekun-pies. Takie problemy najlepiej rozwiązywać pod okiem doświadczonego szkoleniowca lub behawiorysty. Z ich usług i porad warto skorzystać także wtedy, gdy nie jesteśmy pewni, czy sami podołamy połączeniu stada – inwestycja w dobry początek psich relacji zawsze się opłaca.

 

Trzymamy za wasze stada kciukasy i dzielcie się z nami Waszymi doświadczeniami.

Wpadną Ci w oko:

  • Molosy adopcje
    NERO
    2017-06-01 pies